⠠⠏⠁⠧⠑⠇ ⠠⠅⠊⠗⠽⠥⠅⠓⠊⠝ (liilliil) wrote,
⠠⠏⠁⠧⠑⠇ ⠠⠅⠊⠗⠽⠥⠅⠓⠊⠝
liilliil

Category:

Матка Боска приказала Коневу освободить Ченстохову - 2

Уже писал об этом тут, тогда это была цитата с форума, на сей раз версия из книги «Cuda i Łaski», с указанием авторства.

Гдыня-Хилония l VII 1982

Преподобному кс. Приору О. Паулинов на Ясной Горе

Не знаю, дошла ли до отцов Паулинов весть о чуде, произошедшем под Ченстоховой в 1945 году. О, том, что там произошло, я знаю от моего брата, ныне уже покойного. Мой брат, проживавший в Гливице, отправился в 1945 году вместе с коллегами в тамошнее кафе.

За соседним столиком они заметили двух высших советских офицеров и одного человека в штатском. Зная русский язык, они навострили уши, интересуясь, о чем будут говорить. Гражданский сказал: «Ну теперь надо будет посносить эти кресты, статуи и придорожные часовенки». На это один из офицеров ответил: «А я вам кое-что расскажу».

Так вот, когда маршал Конев вел советскую армию на запад, он остановился под Ченстоховой для перегруппировки войск, которая длилась несколько дней. Он стал на постой, и когда сидел за столом, заваленным картами, и разрабатывал стратегические планы, перед ним вдруг появилась женщина, одетая во все черное, в черной шали на голове, и сказала (по-русски): «Иди и немедленно начинай наступление на Ченстохову»

Сказав это, она сразу же ушла. Маршал, сильно удивленный, выбежал за ней из комнаты и, спросил стоящих на карауле солдат: «Где та женщина, которая была у меня?» «Здесь не было никакой женщины», - ответили они.

Маршал вернулся в свою комнату и, не долго думая, отменил прежний приказ и отдал новый, предписывающий немедленное наступление на Ченстохову.

Армия выступила и захватила город без единого выстрела, так как застигнутые врасплох немцы бежали в панике, отказавшись даже расстрелять несколько сотен польских заключенных.

Когда маршал со своим штабом пошел к воротам монастыря, им отворил человек «в белом платье». Затем он вошел в часовню, встал перед образом Матки Боски и сказал: «Это она тогда была у меня», провел рукой два раза по лицу, низко поклонился, снял шапку и вышел, а за ним весь штаб.

Члены штаба были встревожены его удивительным признанием (думая, что он спятил), а потом спросили его, почему он произнес такие странные слова. Тогда он ответил, что так же, как на картине, выглядела та женщина, которая дала ему столь твердое указание, что уже никакой другой мысли у него не было, кроме как немедленно приказать наступать на Ченстохову.

Брат мой и его коллеги, выслушав этот рассказ, вернулись в свои дома и то, что слышали, рассказали своим женам. Они не поверили им, утверждая, что ведь Божья Матерь не могла явиться коммунисту. Однако они были настолько проникнуты услышанной историей, что решили поехать сразу в Ченстохову и исследовать дело на месте.

От разных прохожих они узнали, что действительно Ченстохова была захвачена без единого выстрела. Глубоко тронутые несомненным чудом, они приняли в часовне Богоматери Ченстоховской Святого Таинства, хотя не исповедовались до того уже несколько лет.

Всё это, услышанное от брата, я рассказала знакомой из Кракова.

В этом году я получила от нее письмо, в котором она сообщила мне, что услышанную от меня историю рассказала своей кузине. Присутствовавшая при этом ее невестка обратилась к моей знакомой: «тетя, ту же историю рассказала мне одна пани, которая когда-то дружила с женой Маршала Конева».

Итак, я получила одну и ту же информацию из двух совершенно разных источников.

Пригодится ли то, что я написала, Преподобному Отцу Настоятелю в качестве материала для монастырской летописи, который, конечно, должен быть предварительно проверен комиссией на истинность?

Если это да, то я назову адреса людей, которые были непосредственными слушателями данного рассказа в гливицком кафе¹.

Жанна Щепаньска
ул. Лужицкая, 4 м. 20
81-003 Гдыня 4

¹ Аналогично звучащие свидетельства происходит от трех независимых друг от друга лиц. Их можно найти у монастырского летописца.


- - - -


Gdynia-Chylonia l VII 1982

Do
Przewielebnego Ks. Przeora OO. Paulinów
na Jasnej Górze

Nie wiem czy do OO. Paulinów dotarła wieść o cudzie, który miał miejsce pod Częstochową w r. 1945. To co się tam zdarzyło wiem od mego brata, dziś już nieżyjącego. Otóż mój brat, zamieszkały w Gliwicach, wybrał się w 1945 r. wraz z kolegami do tamtejszej kawiarni.

Przy sąsiednim stoliku zauważyli dwóch wyższych oficerów radzieckich i jednego mężczyznę w cywilu. Znając język rosyjski nadstawili uszy ciekawi o czym będą rozmawiać. Cywil powiedział: „No teraz to trzeba będzie pokruszyć te krzyże, figury i kapliczki przydrożne". Na to jeden z oficerów odpowiedział: „A ja wam coś powiem".

Otóż, kiedy marszałek Koniew prowadził armię radziecką na zachód, zatrzymał się pod Częstochową celem przegrupowania wojsk, które trwa kilka dni. Zajął kwaterę i kiedy siedział przy stole zasłanym mapami i opracowywał plany strategiczne, nagle pojawiła się przed nim kobieta ubrana na czarno, w czarnym szalu na głowie i powiedziała: (po rosyjsku) „Idź i natychmiast rozpocznij ofensywę na Częstochowę"'

Powiedziawszy to, zaraz wyszła. Marszałek mocno zaskoczony wybiegł za nią z kwatery i do trzymających wartę żołnierzy powiedział: „Gdzie jest ta kobieta, która była u mnie?" „Nie było tu żadnej kobiety" - odpowiedziano.

Marszałek wrócił do swej kwatery i nie namyślając się wiele, cofnął poprzedni rozkaz, a wydał nowy, nakazujący natychmiastowy wymarsz na Częstochowę.

Ruszyła armia i zdobyła miasto bez jednego strzału, ponieważ zaskoczeni Niemcy uciekali w popłochu, zaniechawszy nawet rozstrzelania kilkuset więźniów polskich.

Kiedy marszałek wraz ze swym sztabem poszedł pod brame klasztoru, otworzył ją człowiek „w białej sukience". Następnie wszedł do kaplicy, stanął przed obrazem Matki Boskiej i powiedział: „Eto ona cochodnia buła u mnia" (Oto ona tego dnia była u mnie) i pociągnął ręką dwa razy po twarzy, pokłonił się nisko, zdjął czapkę i wyszedł, a za nim cały sztab.

Członkowie sztabu byli zaniepokojeni jego zadziwiającą wypowiedzią (myśląc, że zwariował), a później zapytali go dlaczego wypowiedział takie dziwne słowa. Wówczas on odpowiedział, że tak jak na obrazie wyglądała ta kobieta, która dała mu tak stanowcze polecenie, że innej już myśli nie miał jak tylko tę, aby natychmiast rozkazać ofensywę na Częstochowę.

Brat mój i jego koledzy wysłuchawszy tego opowiadania wrócili do swych domów i co słyszeli, opowiedzieli swym żonom. One nie uwierzyły im, twierdząc, że przecież Matka Boża nie mogła ukazać się komuniście. Oni jednak byli tak przejęci usłyszaną historią, że postanowili pojechać zaraz do Częstochowy i zbadać sprawę na miejscu.

Od różnych przechodniów dowiedzieli się, że rzeczywiście Częstochowa została zdobyta bez jednego strzału. Głęboko poruszeni niewątpliwym cudem, przyjęli w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej Sakramenta św., a nie spowiadali się przedtem już kilka lat.

To wszystko, co usłyszałam od brata opowiedziałam znajomej osobie z Krakowa.

W tym roku dostałam od niej list, w którym doniosła mi, że zasłyszaną ode mnie historię powtórzyła swej kuzynce. Obecna przy tym jej synowa odezwała się do mej znajomej: „Ciociu, tę samą historię opowiedziała mi pewna pani, która kiedyś przyjaźniła się z żoną marszałka Koniewa".

Tak więc uzyskałam tę samą informację z dwóch zupełnie różnych źródeł.

Czy to co piszę przyda się Przewielebnemu Ojcu Przeorowi jako materiał do kroniki klasztornej, który oczywiście musiałby być poprzedzony komisyjnym przebadaniem jego prawdziwości?

Jeśli tak to podam adresy osób, które były bezpośrednio odbiorcami zasłyszanej relacji w gliwickiej kawiarni¹.

Joanna Szczepańska
ul. Łużycka 4 m. 20
81-003 Gdynia 4

¹ Identycznie bramiąca rekcja pochodzi od trzech niezależnych od siebie osób. Można je znaleźć u kronikarza klasztornego.
Tags: Częstochowa, history, religion, wwii
Subscribe
  • Post a new comment

    Error

    default userpic

    Your reply will be screened

    Your IP address will be recorded 

    When you submit the form an invisible reCAPTCHA check will be performed.
    You must follow the Privacy Policy and Google Terms of use.
  • 0 comments